Kable pod oceanem. Jak niszowa branża stała się mainstreamem?

Od marca intensywnie testujemy różne możliwości zdalnej współpracy. Lockdown zmusił nas  do przeniesienia spotkań
i warsztatów do rzeczywistości wirtualnej. Znane z sali szkoleniowej gry przeniosły się do ZOOM czy Teams. Niektóre,
ze względu na swoją specyfikę, muszą poczekać na lepsze czasy. Jednak nasze rozwiązania online zbierają sporo pozytywnych opinii, które utwierdzają nas w przekonaniu o słuszności obranego kierunku. Mam wrażenie, że okres pionierski właśnie się skończył. Cierpliwość klientów do realizacyjnego „paździerzu” także. Jak więc profesjonalnie zorganizować spotkanie czy konferencję online? Skąd czerpać inspiracje i wiedzę? Jaka jest teraźniejszość i przyszłość tego rynku? Na te pytania spróbujemy odpowiedzieć z Pawłem Zawadzkim z Domu Produkcyjnego “Większe Logo”, który organizował spotkania online zanim to było modne, a obecnie odpowiada za realizacyjną obsługę dużych imprez
w przestrzeni wirtualnej.

Kuba Kujałowicz – Paweł, sytuacja związana z COVID’em spowodowała, że wiele firm popadło w poważne tarapaty. Wydaje mi się, że Twój biznes rozkwitł?

Paweł Zawadzki – Pandemia to sytuacja trudna dla wielu ludzi, firm, biznesu i generalnie całego społeczeństwa. Natomiast rzeczywiście pewne aspekty działalności, którą się zajmuję bardzo się rozwinęły. Rozmawiam ze znajomymi
i wiem, że wiele firm jest pod wodą. My mamy ten przywilej, że udało nam się ułożyć pewne procesy i dzięki temu dziś mamy pełne ręce roboty. Ciężko na to pracowaliśmy. COVID okazał się katalizatorem naszych działań. Dzięki tej sytuacji, wiele firm zaczęło zadawać pytania, których do tej pory nie zadawało, zaczęło wchodzić w obszary, które do tej pory uważało za niewarte zainteresowania – spotkania, kongresy, wywiady w przestrzeni online. Wcześniej  było to dla nich za drogie, za trudne albo po prostu nikt nie miał czasu żeby się tym zająć. Teraz nie ma innych opcji. ZOOM, który do niedawna nie istniał w świadomości społecznej, przez ostatnie pół roku urósł o 3500%! My znaliśmy te narzędzia wcześniej, bo interesowaliśmy się ich dostępnością i funkcjonalnościami, czy też obsługiwaliśmy klientów o specyficznych potrzebach. Dzięki temu dziś możemy być nad wodą. Mamy ogromne zapotrzebowanie na usługi, które pół roku temu uchodziły za niszowe. 

KK – Czemu wcześniej zainteresowaliście się spotkaniami online? Czujesz się prorokiem?

PZ – Za mocne słowo! Kiedy pojawiają się nowe technologie, zawsze jest faza „early adopter-ów”. Ja bardzo lubię ciekawe
i nowatorskie rozwiązania. Mój zespół pasjonuje się wszelkimi nowinkami technologicznymi. To co w tej chwili jest
w centrum uwagi – ZOOM, Webex, Skype etc. – my  sprawdzaliśmy i wykorzystywaliśmy dużo wcześniej. Po prostu mamy w sobie ciekawość która każe nam szukać narzędzi, badać je, zastanawiać się do czego mogą posłużyć. W tej chwili siadamy z klientami i opowiadamy im o rozwiązaniach, które dla nas są naturalne, a dla nich często  są czarną magią. Jesteśmy więc early adopterami nowych technologii, staramy się znać pełne spektrum rozwiązań, więc potrafimy coś podpowiedzieć. Lubię myśleć o nas jako o takich digital concierge. Możesz przecież kupić za 15$ tego podstawowego ZOOM’a i oferować swoje usługi – masz takie samo konto jak ja. Tylko, że musisz się kilka razy wyłożyć na transmisji, musi ci się kilka razy coś zepsuć, żeby wiedzieć, jak zrobić to profesjonalnie. My tak naprawdę sprzedajemy nasze porażki. W tej chwili w mainstreamie jest ZOOM, my od dawna oglądamy inne rozwiązania. Za pół roku będziemy je oferować, bo klienci będą o nie pytać. 

KK – Myślisz że gdyby nie było COVIDU doszlibyśmy do tego punktu? Czy wydarzenia online cieszyłyby się takim zainteresowaniem?

PZ – Nie sądzę. Uważam, że event, konferencja, powinna być offline. Myślę, że ludzie są już bardzo zmęczeni zdalnymi spotkaniami. Niezależnie od tego jak ciekawy jest temat, jak świetną masz organizację, jak to pięknie wygląda, to wciąż siedzisz przed komputerem i oglądasz ekran. Zawsze to samo. A w realu jest zawsze jakaś interakcja, jakaś adrenalina, jakieś nowe kontakty, znajomi z którymi możesz w kuluarach wypić kawę. Online jest tylko substytutem. Ludzie są spragnieni kontaktów! Ten wywiad przecież moglibyśmy zrobić online, ale dużo fajniej jest usiąść naprzeciw siebie
i pogadać. Spotkania online to tymczasowe rozwiązanie. Ono ma oczywiście dużo plusów – nie muszę stać w korku, żeby dojechać na konferencję. Nie widzę moich znajomych, ale mam znacznie niższe koszty – bez transportu, logistyki, hotelu etc. Ten komponent online’owy na pewno z nami zostanie. Firmy organizując wydarzenia stacjonarne, będą oferowały taką hybrydę: zapraszamy cię na wydarzenie, ale z drugiej strony mamy fajny streaming, umiemy już to dobrze zrobić.
W zeszłym roku Business Insider robił stacjonarne wydarzenie. Bilet kosztował 3000 złotych. W tym roku bilet na spotkanie online kosztuje 300 zł i masz znacznie większe zainteresowanie. Jest taka konferencja Brand Minds (https://brandminds.live/). Przyjeżdżają tam prelegenci tacy jak Noah Harrari czy Malcolm Gladwell – czyli największe mózgi. Bilet kosztuje 200 dolarów. Gdybym miał tam pojechać i wziąć w tym udział na żywo, musiałbym wydać 3000 Euro. Niewykluczone że w przyszłym roku będziesz mógł wybrać, czy chcesz  wziąć w tym udział stacjonarnie, czy dostać tę sama wiedzę w streamingu, za to znacznie taniej. 

KK – W jaki sposób  sprawić, żeby wydarzenie online było atrakcyjne dla odbiorcy? 

PZ – To jest bardzo trudne. Nie ma żadnego jednego, magicznego rozwiązania.  Gdyby było, wszyscy by się na nie rzucili. Uważam, że zawsze warto dołożyć jakiś komponent graficzny, ładnie opakować wydarzenie  – zadbać o multimedia, wizualizacje itd. Wydarzenie musi być dobrze zaplanowane, przygotowane, przetestowane. Zarówno prowadzący jak
i goście muszą czuć, że są w dobrych rękach. Staramy się  działać profesjonalnie – budujemy reżyserkę, która jest przecież niewidoczna na frontendzie, ale na backendzie daje poczucie komfortu pracy prelegentom. To oczywiście kosztuje sporo pracy i zasobów, ale sprawia, że widzowie mają poczucie, że to jest łatwe i proste.  Nie ma nic gorszego niż złe kadry, brzydka oprawa, problem z transmisją, „halo czy mnie słychać?” i te rzeczy. Niezależnie od rozmiarów wydarzenia, zawsze chcemy żeby wyglądało jak gala rozdania Oscarów – musi być perfekcyjnie przygotowane. Kluczowe jest też myślenie kadrem – skupienie na tym, co zobaczą widzowie. Możesz mieć wielką sceną i drogie nagłośnienie, a ludzie i tak obejrzą to w telefonie, 720 p, z pikselami, bo jadą pociągiem. Oczywiście pamiętaj, że to się wszystko może zepsuć. TVN24, które ma olbrzymie studia i wielkie pieniądze też ma sytuacje, w których przerywa połączenie z gośćmi, wyłączają się, nie słychać ich. To się zdarza. To są te same kable pod tym samym oceanem.

KK – Czym się różni w takim razie przygotowanie wydarzenia online od stacjonarnego?

PZ – W online możesz dużo więcej. Łatwiej o super prelegentów. Poza tym online uwalnia cię z czasu i przestrzeni. Jeśli masz dobrze ułożone procesy, całe wydarzenie możesz zrobić zdalnie. To było wyraźnie widoczne w telewizji – odkąd pojawił się COVID, nagle poszerzyła się pula ekspertów. Nie ogranicza się już do ciągle tych samych ludzi z Warszawy, którzy mogą przyjechać do studia. Niestety wąskim gardłem wciąż są platformy. Czasem warto jest znaleźć platformę, która wygląda inaczej niż ten nieszczęsny ZOOM, który stał się już właściwie synonimem spotkania online. W tej chwili badam możliwości jakie daje Hopin. Platforma jest bardzo fajnie zbudowana. Powoli zaczyna wypływać na szersze wody. Ma 4 osobne sekcje – lobby z materiałami do pobrania, agendą itd., później przestrzeń na networking, strefę partnerów
i scenę, gdzie odbywa się wykład, w ramach sceny  są ścieżki – możesz wybrać, w którym wykładzie weźmiesz udział. Jak na prawdziwym evencie. Oczywiście tak jak mówiłem wcześniej – to wciąż tylko ekran, ale obawiam się, ze to jest nie do przeskoczenia. Chyba, że będziemy eksperymentować z VRem, którego dotychczas nie udało się wprowadzić na szerszą skalę. Pokochała go tylko branża porno. Swoją drogą ciekawy jest fakt, że wiele nowinek technologicznych wzięło się z tej branży. Pierwsze live streamingi, pierwsze strony z filmami, pierwsze VR-y … Oni też stawiali pierwsze data center video. Niezależnie od etycznej oceny zjawiska, faktem jest, że jeśli branża pornograficzna organizuje targi, to spotkasz na nich też ludzi zainteresowanych technologią!

KK – Na pewno macie na koncie jakąś dotkliwą porażkę?

PZ – Nie lubię porażek, ale nie boję się ich. Pamiętam jak kiedyś zapomnieliśmy o solidnym backupie. Podczas realizacji musisz być zawsze przygotowany na wszelkie problemy. My zgodnie z zasadą, w myśl której pycha kroczy przed upadkiem, uznaliśmy, że na pewno wszystko się uda. Wysiadły wszystkie rzeczy, które nie miały prawa wysiąść. Odmówił posłuszeństwa Internet, nawaliły switche, spaliły się dwa splittery HDMI i jedna kamera, a prelegentowi urwało połączenie. Wisienką na torcie był fakt, że na transmisji online było słychać co mówiliśmy: „Jezu nie działa, wyłączajcie, wyłączajcie!”. To była pierwsza i ostatnia taka realizacja, że kiedy klient przyszedł do nas potem i pytał co poszło nie tak, nie mieliśmy żadnej dobrej odpowiedzi. Na szczęście udało się nam ułożyć to z klientem, ale kolejna transmisja była mocno stresująca. Jak mieliśmy podejście numer dwa do tej sytuacji, to wszystkim drżały ręce. Od tamtej pory wozimy ze sobą backup wszystkiego razy trzy. Później realizowaliśmy też przedsięwzięcie, gdzie wszystko przetestowaliśmy, sprawdziliśmy, a na realizacji jeden po drugim wysiadły mikrofony. Poradziliśmy sobie. Gdyby nie to poprzednie doświadczenie, być może nie mielibyśmy zapasowego sprzętu. A tu wiesz, nie możesz dać planszy „przepraszamy za usterki”. Na pewnym poziomie, gdy pracujesz z dużymi organizacjami, markami, instytucjami rządowymi, po prostu nie ma takiej opcji. 

KK – Chcesz powiedzieć że wydarzenia online są dla Was bardziej stresujące?

PZ – Tak, jak najbardziej. Np. w  studio telewizyjnym, masz kontrolę nad wszystkim, przy transmisji online jest wiele elementów, które są kompletnie poza twoim wpływem. Możesz mieć sprzęt za setki tysięcy złotych, najlepszych fachowców, ale i tak się okaże, że słyszysz zakłócenia w mikrofonie. I musisz kawałek po kawałku sprawdzić kilometry kabla, żeby dojść do tego małego kawałka, który generuje zakłócenia, bo leży za blisko czegoś. Ktoś się z tobą łączy i nagle kot przechodzi przed kamerą i kamera spada. Facet który realizował konwencję Demokratów w USA, ma zainstalowany agregat w domu, z którego nadaje. To na wypadek awarii prądu. Zupełnie mnie to nie dziwi –  sam miałem taką przygodę , że  w całym biurowcu  wysiadł prąd. To oczywiście nie jest moja wina, ale to moja odpowiedzialność. Właściwie  nie ma realizacji, na której coś by się nie popsuło. To cię zawsze czegoś uczy. Była taka sytuacja, gdzie minutę przed wejściem zniknął Internet. Stoi za mną klient i mówi „mamy tylko minutę”. A ja mówię „spokojnie mamy jeszcze 60 sekund”. Ja wyrastam z telewizji, tam 60 sekund to jest mnóstwo czasu. Cała ekipa zachowuje stoicki spokój w takich przypadkach. Trzeba pamiętać jak ważny jest w tym wszystkim pierwiastek ludzki – zgrany, sprawdzony zespół to podstawa!

KK – Dziękuję za rozmowę.

Autor tekstu: Kuba Kujałowicz

Czy wiesz jakie talenty dominują w firmach w Polsce? Jaki to ma wpływ na budowę zespołów? Jaki styl pracy wyłania się z określonych konfiguracji talentów? Jak wykorzystać tę wiedzę, żeby maksymalizować wyniki i budować skuteczną współpracę w zespołach. Zapraszamy do rozmów o silnych zespołach W cyklu 5 spotkań przyjrzymy się

Kreatywność jest zaraźliwa. Podaj dalej! Podziwiamy nasze dzieci, obserwując ich spontaniczność, wyobraźnię i zdolność do tworzenia niesamowitych światów, choć sami często zapominamy, że sami byliśmy kiedyś tymi małymi odkrywcami, pełnymi pomysłów i marzeń. Każdy z nas ma w sobie gen kreatywności – czasem trzeba go tylko trochę odkurzyć! Dla dzieci

Czy zastanawiał(*)ś się kiedyś, czy współpraca jest faktycznie świętym Graalem, którego wszyscy szukamy? Czy zawsze musimy dążyć do tego, aby „grać do jednej bramki”? Cóż, przygotuj się na niewygodną prawdę: współpraca nie jest uniwersalnym lekarstwem i czasami… może okazać się trucizną! Tak, dobrze czytasz. W erze, w której podręczniki zarządzania

Praca zespołowa ma dzisiaj podstawowe znaczenie dla osiągania celów organizacji. Dlaczego? Możliwość połączenia kompetencji specjalistów z różnych obszarów pozwala w praktyce na uzyskanie lepszych efektów końcowych, pod warunkiem, że komunikacja w zespole i umiejętność kooperacji stoją na wystarczająco wysokim poziomie. Zasady współpracy w zespole to kwestia indywidualna, w dużej mierze uzależniona od

PRZYSZŁOŚĆ ROZWOJU PRCOWNIKÓW – VIDEO Z THE GAME OF PEOPLE DEVELOPEMENT    Jako Pracownia Gier Szkoleniowych stawiamy sobie za cel przybliżanie stanowiska osób odpowiadających za rozwój pracowników, liderów, zespołów i organizacji.     Od podstaw budujemy wydarzenia skupiające działy Human Resources, członków zarządu, prezesów, managerów, ekspertów. Takim spotkaniem była czwarta już

Bez względu na profil działalności, fundamentem każdej organizacji jest prawidłowa komunikacja i współpraca w zespole pracowników, która w dużej mierze decyduje o rynkowym sukcesie firmy. Na przykładzie życia codziennego łatwo jednak o wniosek, że właściwa komunikacja w grupie to bardzo duże wyzwanie, które nie tylko wymaga zaangażowania i dobrej woli