Polowanie na mamuta

Odkąd nie chodzimy na polowania z maczugą, praca organizuje nasze życie i reguluje funkcjonowanie społeczeństwa. Kwestia znalezienia dla siebie odpowiedniego miejsca pracy jest więc jednym z najważniejszych aspektów, wpływających na nasze zadowolenie z życia. Właściwy człowiek na właściwym miejscu – oto ideał relacji firma – pracownik.

 

Waldemar z zaskoczenia

Niżej podpisany uczestniczył w wielu procesach rekrutacyjnych jako odpytywany i raz jako odpytujący (co za dziwne uczucie). Nie usłyszałem nigdy tych legendarnych pytań typu jakim zwierzęciem czy rośliną chciałbym zostać – na wszelki wypadek odpowiem: roślina: klon północnoamerykański, zwierzę: mrówkojad. Najlepsze pytanie, które dostałem podczas rozmowy rekrutacyjnej od pani z HR brzmiało: – Waldemar Parzyński i grupa Novi Singers co może mi pan o nich powiedzieć? Pytanie padło z zaskoczenia i miało na celu sprawdzenie jak bardzo nakłamałem w CV. Na swoje szczęście nie nakłamałem wcale, więc powiedziałem parę słów i poleciłem pani rekruterce doskonały skądinąd album Novi Sing Chopin. Ciekawe jak bardzo ona nakłamała obiecując, że posłucha. Jako kandydat odbyłem dziesiątki spotkań, wypełniłem kilka testów, pisałem jakieś teksty, wykonywałem różne zadania.

Po drugiej stronie

Dość nieswojo czułem się, gdy przyszło mi usiąść po drugiej stronie stołu. Miałem znaleźć handlowca do działu sprzedaży, którym kierowałem. Z niektórymi kandydatami rozmawiało mi się świetnie, z innymi gorzej. Łapałem się na pytaniach o umiejętności, które na tym stanowisku i w tej firmie nie były konieczne. Generalnie całe przedsięwzięcie niewiele miało wspólnego z rzeczywistym sprawdzeniem kompetencji potrzebnych na tym stanowisku. Osoba, która została wyłoniona w tym procesie bardzo dobrze się sprawdziła, ujawniła wiele talentów i przyniosła firmie dużo korzyści. Świetnie zaadaptowała się do zespołu i pracowała w nim jeszcze wiele lat po moim odejściu. Żadna w tym moja zasługa – raczej łut szczęścia, może coś w rodzaju intuicji. Szczęście i intuicja to są ważne sprawy w biznesie ale z drugiej strony koszty zatrudnienia niewłaściwej osoby są spore i jest to sytuacja obopólnie niekorzystna. Wtedy wydawało mi się, że musi istnieć sposób badania bardziej efektywny niż CV, list motywacyjny z szablonu i sztywna, krótka rozmowa rekrutacyjna.

 

Wyspa super ale klienci jak zwykle marudzą

 

Jak zostałem hotelowym bossem

Należało się spodziewać, ze proces rekrutacji do Pracowni Gier będzie równie niestandardowy jak sama firma. Żeby dołączyć do zespołu musiałem – zapewne się domyślacie – tak, zagrać. Competence Game to pierwsza na świecie gra służąca badaniu kompetencji. Łatwo nie było. Bite dwie godziny wciągającej gry notorycznie przerywanej przez dwoje małych ludzi, których usilnie próbowałem przegonić. – Tato, tato, co robisz? – Pracuję, sio! – Przecież widzę, że nie pracujesz tylko grasz, nie oszukuj!. W grze Archipelago wcieliłem się w rolę zarządcy nieruchomości na egzotycznych wyspach, który musi poradzić sobie z humorzastymi klientami o różnorodnych preferencjach. Podobnie jak w realu, mają oni swoje bardziej lub mniej lubiane formy kontaktu i rzecz jasna nie zawsze wiedzą, czego chcą. Zarządca może korzystać z narzędzi takich jak badania rynku, działania marketingowe, narzędzie budowania relacji z klientami czy monitoring ich satysfakcji. Po rozgrywce powstają dwa raporty dotyczące kompetencji – jeden dla kandydata, drugi dla rekrutera. Sam fakt, że kandydat po zakończonym procesie ma bardzo użyteczny i szczegółowy opis swoich umiejętności powoduje, że nawet jeśli nie udało Ci się dostać pracy, masz poczucie że ktoś potraktował Cię poważnie.

 

 

Jak widać przyszli pracownicy poważnych korporacji także zaczynają od egzotycznych wysp.

 

Gry nie da się oszukać

Spotkanie rekrutacyjne może być sytuacją stresującą. U niektórych ludzi, nawet wybitnych w swojej dziedzinie, stres powoduje, że nie są w stanie pokazać wszystkich swoich atutów. Tutaj kandydat zostaje sam na sam z komputerem, w komfortowych warunkach. Co ważne – gry nie da się oszukać. Jest zaprojektowana tak, by doświadczenia czy wiedzy z gry nie dało się przekazać, by wpłynąć na wynik kolejnego gracza. Wyobrażam sobie, że taka forma rekrutacji wpływa na oszczędność czasu i pieniędzy (wybór właściwego kandydata!) oraz daje możliwość rzetelnego przebadania pod kątem określonych kompetencji bardzo dużej grupy osób. Jest to bardzo ciekawy przypadek wykorzystania gry w bardzo poważnym i poniekąd społecznie użytecznym celu.

KK

Tematem tego bloga jest „poważne” zastosowanie gier. Interesuje mnie kontekst biznesowy i społeczny. Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami.

Polowanie na mamuta
Oceń artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *