Harcerze biznesu. Jak uczyć młodych ludzi przedsiębiorczości

O naszym systemie edukacji powiedziano wiele złego. Szkoły nie nadążają za zmieniającą się rzeczywistością, nie dają uczniom narzędzi potrzebnych do radzenia sobie w dorosłym życiu. Nawet jeśli coś zmienia się na lepsze, dzieje się to zbyt wolno. Bohaterką poniższego wywiadu jest Paula Bruszewska, dla której ten ponury stan rzeczy okazał się życiowym wyzwaniem. Rozmawiamy o założonym przez nią start upie społecznym Social Wolves oraz ogólnopolskiej olimpiadzie z projektów społecznych Zwolnieni z Teorii, a także o tym dlaczego licealiści z nosami w smartfonach bardzo często, są super.

Paula Bruszewska jest jedną z ekspertek Game Changers Academy – unikalnego programu szkoleniowego, przygotowywanego wspólnie przez Pracownię Gier Szkoleniowych oraz The Heart Tech.

Czemu warto inwestować czas i zaangażowanie w rozwijanie przedsiębiorczości młodych ludzi? I co spowodowało, że stał się to Twój sposób na życie?

Jako ekonomistka uważam, ze działalność, zaangażowanie społeczne, to motor wzrostu. W Polsce nie jest z tym najlepiej. Ludzie niechętnie angażują się w takie działania. Osobiście bardzo wyraźnie odczułam różnicę mieszkając przez pewien czas w Szwajcarii. Tam ludzie biorą sprawy w swoje ręce, mają poczucie odpowiedzialności za wspólne dobro. Pomyślałam, że warto spróbować zmienić ten stan rzeczy w Polsce, i że warto postawić na młodych ludzi. Wraz z dwójką przyjaciół, stworzyliśmy program, który z początku był raczej naszą pasją, działalność na niewielka skalę, w którym angażowaliśmy młodych ludzi w projekty społeczne. Początkowo model był taki, że nasi uczestnicy wymyślali sposoby na rozwiązanie istniejących problemów i dostawali pieniądze na realizację. Potem zmieniliśmy formułę, bo okazało się że kiedy poprzeczka jest zawieszona zbyt nisko, wiele z tych projektów nie dochodzi do skutku. Od kiedy do stypendium włączyliśmy całą realizację projektu, włącznie z pozyskaniem na niego funduszy, odkryliśmy że mamy coś unikalnego. Coś co faktycznie ma wielki wpływ na tych młodych ludzi. Oni kończąc te programy, nie tylko mają wielką potrzebę zaangażowania w działalność społeczną, ale także nauczyli się przedsiębiorczości – zaczęli zakładać własne firmy itp. Zyskaliśmy dodatkowy walor edukacyjny. Nabraliśmy przekonania, że za naszym pośrednictwem dostają to, czego nie nauczyli się w szkole czy na studiach.

Fakt, brzmi to jak nauka przedsiębiorczości ‘w terenie’. Ciekaw jestem pomysłów, z którymi przychodzili Twoi podopieczni.

Oto jeden z fajniejszych przykładów: wyciągnęli starszych ludzi w domów, zaprosili ich do kawiarni, w której przygotowali dla nich zabawy, łączące seniorów z młodymi. Te przedsięwzięcia miały zabawne nazwy – np. było „Słoikobranie”, polegało na tym, że seniorzy przynieśli swoje przetwory, a młodzież robiła degustację.

Jednostronny układ…

Raczej nie, babcie uwielbiają, kiedy ich potrawy przygotowane z sercem, są zjadane z przyjemnością. To jest dla nich bardzo ważne. Druga – „Ubierz wnusia” – seniorki uczyły szydełkowania, a trzecia „Ograj dziadka” – wspólne granie w gry planszowe – samotni starsi panowie mieli możliwość pograć z młodzieżą w różne gry. Kończyło się międzypokoleniową potańcówką.

To było jednorazowe przedsięwzięcia, czy stała działalność?

Głównie jednorazowe, ponieważ taki jest nasz cel. Nie chodzi o to, żeby ci młodzi ludzie na stałe przeszli do trzeciego sektora, tylko żeby rozpierzchli się po różnych sektorach, ze zbudowaną obywatelską postawą. Potem, gdy będą na kierowniczych stanowiskach w biznesie, zawsze będą mieli to z tyłu głowy.

Dość idealistyczne podejście. Taki Joschka Fischer dojrzewał politycznie na barykadach 68 roku, ale w końcu został doradcą wielkiego biznesu. Nic nie zostało z młodzieńczych ideałów.

Nazwałabym to raczej pracą u podstaw, a nie idealistycznym podejściem. Jesteśmy w kontakcie z naszymi absolwentami i 7 lat później są oni nadal mocno zaangażowani społecznie, niektórzy stanęli na czele różnych fundacji. Jednym z naszych absolwentów jest założyciel Bobby Burger, który już jako biznesmen, przykłada do spraw społecznych bardzo dużą wagę. Przychodzą do nas jako ludzie, którzy w ogromnej większości nie robili takich rzeczy. Z socjologicznego punktu widzenia: między 16 a 23 rokiem życia kształtują się postawy społeczne. Mogą być one kształtowane na dobrych wzorcach: kiedy widzisz że twoi rodzice, czy twoje otoczenie wspiera wspólny cel, sam chętniej działasz.

Już ustaliliśmy, ze w Polsce ten przypadek nie występuje…

Niestety. Ale drugi, zarazem dużo skuteczniejszy sposób, to własne doświadczenie. I właśnie to robimy. Projekty społeczne zrobiło już z nami 40 tys. młodych ludzi w Polsce – tylko albo aż. Kiedy odkryliśmy, że mamy taki mechanizm postanowiliśmy to zeskalować i zrobić z tego naszą pracę. Pracowałam wtedy w Genewie, w dużej korporacji, ale wiedziałam że to nie jest moje docelowe miejsce. Wtedy podjęłam decyzję – zostawiam to, wracam do Polski. Powodem była raczej chęć zmiany świata na lepszy niż biznes, podobnie myślą Marcin i Rafał, z którymi pracuję. Dzięki zastosowaniu nowoczesnej technologii, inspirowanie młodych ludzi do działania rozrosło się z grupy 30 osób rocznie do tysięcy. Kolejny plus jaki dają rozwiązania exponential technology – zaangażowaliśmy ludzi z całej Polski, nie jak wcześniej tylko z Warszawy. Systematycznie robimy mapę, pokazującą gdzie znajdują się finaliści olimpiady i to faktycznie jest cała Polska, małe i duże miejscowości. Rokrocznie około 10 000 osób zaczyna projekty społeczne, a kończy je grupa ok. 2 000 osób.

Jak to działa? Powiedzmy że jestem osiemnastoletnim chłopakiem z małej miejscowości i chcę coś zmienić w swoim otoczeniu. Jak przejść od pomysłu do realizacji?

Nawet nie musisz mieć pomysłu. Ważne jest żebyś miał zespół, do którego potrzeba minimum 2 osób. Najlepiej żebyście się już znali. Rejestrujecie się na platformie zwzt.pl, a tam wypracowujecie wspólnie pomysł na zmianę problemu, który was męczy czy irytuje,. Diagnozujecie go, opracowujecie rozwiązanie, a potem wcielacie to w życie. Na wszystkich etapach towarzyszy wam platforma Zwolnieni z Teorii. Udzielamy porad, jak działać żeby osiągnąć cel, ale też staramy się, żeby w trakcie realizacji nasi podopieczni jak najwięcej się nauczyli w sferze przedsiębiorczości, biznesu. Oferujemy naszym uczestnikom kursy zarządzania projektami, certyfikowane przez Project Management Institute – REP, zrobiliśmy wspólnie z Google certyfikat kompetencji cyfrowych, z Coca Colą z marketingu. Zakładania start upu uczymy we współpracy z Y-Combinator, czyli akceleratorem z Doliny Krzemowej. Ale wbrew pozorom teorii jest bardzo mało – dajemy raczej bardzo krótkie wskazówki. Każdy zespół ma swojego mentora – jest to osoba, która ukończyła z sukcesem swój projekt i teraz może doradzić, ale jest to zarazem osoba niewiele starsza od ciebie.

Takie biznesowe harcerstwo…

Trochę tak. Mamy też odznaki (śmiech). Harcerstwo trochę biznesowe, a trochę technologiczne, bo to jest teraz naturalne środowisko młodych ludzi. Ale to nie jest ta odsądzana od czci i wiary technologia, która odciąga cię od świata rzeczywistego, bo cały projekt realizujesz w realu. Takim pozytywnym przykładem wykorzystania technologii jest grupa warszawskich licealistów, działająca przeciwko reklamie wielkoformatowej. W ramach swojego projektu, przy pomocy drona nakręcili film w centrum miasta i potem w Photoshopie usunęli wszystkie reklamy wielkoformatowe i odsłonili budynki.

I nareszcie to jakoś wygląda.

Sama byłam zszokowana – nigdy nie widziałam tych budynków, tak długo są zasłonięte przez reklamy! Wyszukali stare zdjęcia, żeby je tam wkleić. Inny ważny społecznie pomysł – młodzi ludzie z południa Polski zrobili profesjonalna sesję zdjęciową. Wygląda jak z magazynu modowego, tylko że wszyscy mają na sobie maski antysmogowe.

Jak docieracie do młodych ludzi?

Nasz sposób dotarcia jest bardzo prosty – jeździmy do szkół. Rok w rok docieramy do 300 placówek w Polsce i opowiadamy o możliwościach, jakie dajemy.
Masz poczucie, że naprawiacie w ten sposób polska szkołę, w której jest nacisk na teorię, nie daje się praktycznych narzędzi, nie kształci się umiejętności? Nie uważasz że oni powinni to dostawać w szkole?
To jest moje marzenie. To jest coś do czego system edukacji dąży, tylko niestety bardzo powoli. Finlandia, uważana za kraj z najlepszym systemem edukacyjnym na świecie, robi to od lat. Podobnie jak elitarne szkoły w Stanach Zjednoczonych czy eksperymentalne placówki w Niemczech.

Prowadzicie jakiś lobbing?

Czasami tak, ale interesuje nas przede wszystkim działanie oddolne. Liczę na to, ze na bazie naszych działań powstanie taka masa krytyczna, która dotrze do ministerstwa. Wcale nie chciałabym żeby było odwrotnie, żeby to było narzucone z góry, tak jak to było z lekcjami przedsiębiorczości. To się nie sprawdza. Te zajęcia są obowiązkowe, wyglądają jak zwykłe lekcje i jest to czysta teoria. Takich rzeczy jak otwartość na ryzyko, czy umiejętności sprzedażowe nie da się nauczyć w klasie. A uczenie jak założyć firmę w KRS, nie ma nic wspólnego z pobudzaniem przedsiębiorczego, kreatywnego myślenia!

Młodzi ludzie nie mają w tej chwili dobrej prasy. Uchodzą za tych którzy siedzą z nosami w smartfonach i emocjonuje ich głównie wrzucanie zdjęć na Instagram. Z drugiej strony badania wskazują, że są bardziej skłonni do działań wspólnotowych, a więc wyłamują się z polskiej średniej.

Ja uwielbiam to pokolenie. Są bardzo otwarci na działania społeczne. Chcą mieć poczucie, że zmieniają świat na lepszy. Kiedy podejmują pracę, chcą żeby ona była użyteczna, żeby służyła dobrej sprawie. To jest super podejście. Na wskroś społeczne. Poziom zaangażowania w Zwolnionych z Teorii jest dowodem na potwierdzenie tej tezy. Nie wiem, czy masz świadomość, jak wygląda życie współczesnego licealisty. Oni mają potwornie dużo na głowie. Bez przerwy siedzą w książkach. Czas na projekty ZWZT to najczęściej przestrzeń między 20.00 wieczorem a północą. Mimo to co roku 2 tysiące osób rocznie kończy te projekty, a 10 tysięcy się zapisuje. To pokazuje, jak młodzież jest aktywna i oddana. Imponujące! Jak oni znajdują na to czas? Uważam że ta z pozoru niewielka grupa zaangażowanych to jest dużo. Z drugiej strony marzy mi się, żeby praca społeczna w pewnej mierze zastąpiła książki. Gdyby uczniowie pracowali przy projektach społecznych, zapewne lepiej rozumieli by teorię. Tak właśnie wygląda to w Finlandii. Nie ma prac domowych, jest za to bardzo dużo zajęć poza salą lekcyjną i zaangażowania w prawdziwe projekty. Co ciekawe to właśnie Finowie świetnie zdają egzaminy PISA, czyli w bardzo teoretycznych egzaminach. Są jednym z najlepszych krajów na świecie, poświęcając dużo mniej czasu na teorię niż Polacy. Rozumieją procesy, a nie nauczyli się ich na pamięć – to jest zasadnicza różnica.

Rozmawiał Kuba Kujałowicz

Paula Bruszewska – ekonomistka, prezeska fundacji Social Wolves, organizatorka olimpiady Zwolnieni z Teorii. Absolwentka Szkoły Głównej Handlowej oraz Universität St. Gallen w Szwajcarii. Znalazła się w rankingu „Forbes 30 under 30” magazynu Forbes. Finalistka Nagrody Polskiej Rady Biznesu im. Jana Wejcherta.

Tematem tego bloga jest „poważne” zastosowanie gier. Interesuje mnie kontekst biznesowy i społeczny. Serdecznie zachęcam do dzielenia się swoimi przemyśleniami.

 

Harcerze biznesu. Jak uczyć młodych ludzi przedsiębiorczości
5 (100%) Głosy: 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *